Obywatelskie Forum Samorządowe

Władek, miałeś rację!

Dodano: 2007-07-05 16:51:56
Kiedy jesienią ubiegłego roku przy drodze szybkiego ruchu w CzechowicachDziedzicach, pomiędzy ul. Węglową a wiaduktem, zaczęto stawiać ochronne ekrany akustyczne, niektórzy mieszkańcy okolicznych domów nie mogli wyjść z podziwu. – Więc jednak! J ak to było możliwe? Właściwie do dziś tylko nieliczni wiedzą, że do postawienia w tym miejscu ekranów przyczynił się głównie jeden człowiek: Władysław Duranek, który starał się o to od ośmiu lat.
Powrót
Władysław Duranek znany jest nie tylko mieszkańcom czechowickiego osiedla Północ. Przez długie lata pracował w kopalni „Silesia” – był górnikiem przodowym i strzałowym, a potem uczył młodzież trudnego górniczego fachu.
– Trochę młodzieży przeszło przez moje ręce w ciągu 20 lat praktycznej nauki zawodu – powiada były górnik.
Po przejściu na emeryturę stwierdził, że nadal musi robić coś pożytecznego dla ludzi. Jak twierdzi, zaczął coraz poważniej bawić się samochodami. Pracuje społecznie w czechowickiej, rafineryjnej delegaturze Automobilklubu Śląskiego. Zajmuje się sędziowaniem i organizacją zawodów samochodowych.
– W naszej okolicy mamy dobre trasy rajdowe. Kierowcy spoza CzechowicDziedzic bardzo je chwalą, gdyż są trudne i piękne – powiada Władysław Duranek.

Poza działalnością w automobilklubie wiele czasu poświęca również najbliższemu otoczeniu. Co ciekawe, nie jest wcale radnym czy posłem, ale nie przeszkadza mu to w pracy na rzecz współmieszkańców osiedla. Sąsiedzi – widząc jego zaangażowanie – wybrali go nawet do zarządu osiedla, w którym działał przez dwie kadencje.
– Byłem zastępcą prezesa zarządu os. Północ Ryszarda Tomasiewicza. Nigdy nie należałem do żadnej partii, ani organizacji związkowej. Uważałem, że aby działać dla ludzi, nie trzeba nigdzie należeć, wystarczy chcieć. Jedynym ugrupowaniem, do którego zgodziłem się przystąpić, jest Obywatelskie Forum Samorządowe. Zobaczyłem, że cele tego stowarzyszenia są mi bliskie, a ludzie, którzy tam się zapisali – godni mego zaufania – wyjaśnia Władysław Duranek.
Jego zasługą jest m. in. wymiana 600 metrów rur azbestowych wodociągu przy ul. Górnej oraz wykonanie na tym odcinku oświetlenia i położenie asfaltu. Głównym zadaniem, jakie sobie Władysław Duranek postawił, było jednak... postawienie ekranów przy drodze szybkiego ruchu.
– „Chodziłem” za ekranami osiem lat. Początkowo nawet burmistrz Jan Berger bardzo sceptycznie podszedł do sprawy. Przecież miało to kosztować aż 12 mln zł! Uparłem się jednak i „wychodziłem” – wspomina Władysław Duranek.
Najpierw jednak postarał się u władz miasta o mniej drogie zabezpieczenie przed zgubnymi skutkami hałasu i spalin, które rozchodzą się po okolicy. Dostał od gminy 700 tui, które rozdał mieszkańcom budynków przy ul. Łagodnej i Górnej. Nadal jednak starał się „wychodzić” ekrany...
– Sprowadziłem parę komisji do swego domu, żeby ludzie, którzy decydują o zdobyciu pieniędzy na ekrany, mogli przekonać się na własnej skórze, jak żyje się w pobliżu drogi szybkiego ruchu. Postępowałem dyplomatycznie. Zapraszałem do domu komisje z CzechowicDziedzic i Katowic, i stawiałem kawę w ogrodzie. Urzędnicy sami przekonywali się, że w ogrodzie rozmawiać się nie da! – wspomina Władysław Duranek.
W końcu podczas spotkania w Urzędzie Miasta Czechowice-Dziedzice wysoki przedstawiciel Głównej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Katowicach zobowiązał się, że zdobędzie pieniądze na ekrany z Unii Europejskiej. Jesienią ubiegłego roku przystąpiono do montażu ekranów. Jak powiedziała nam Bernadetta Klimek z Urzędu Miasta w Czechowicach-Dziedzicach, koszt wykonania 736-metrowego ekranu z jednej strony drogi szybkiego ruchu wynosi 3 mln 170 tys. zł. GDDKiA w Katowicach ma go zamontować w tym roku. Katowicka instytucja ma pozwolenie na budowę ekranów z obu stron drogi do końca 2007 r. W tym czasie powinien więc powstać także ochronny ekran z drugiej strony dk1.
Ekrany będą miały od trzech do sześciu metrów wysokości. Nie chcieliśmy, żeby ściana była jak w zagrodzie – betonowa. Dlatego beton będzie tylko w dolnej części, reszta zostanie wykonana z przeźroczystego materiału. Gdybym jednak za tym nie chodził, może dostalibyśmy na otarcie łez jeszcze z tysiąc tui... Faktem jest, że bardzo pomógł wiceburmistrz Marek Kwaśny, który „zapalił się” do pomysłu. Mimo to sąsiedzi, którym mówiłem tyle lat, że ekran będzie, nie wierzyli. Teraz jednak powiadają: – Władek, miałeś rację! – wspomina Władysław Duranek.
Zdaniem Władysława Duranka, dożyliśmy czasów, w których ludzie nie schylą się nawet, jeśli nie dowiedzą się wcześniej, za ile... On sam określa siebie, tak jak jego kolega z OFS Jacek Gruszka, jako „wariata na wymarciu”. Teraz Władysław Duranek stawia sobie kolejny cel.
– Za wodę płacimy w Czechowicach-Dziedzicach stanowczo zbyt dużo. Dlaczego w naszym osiedlu jest drożej niż w okolicy? – pyta retorycznie Władysław Duranek. Sen z powiek spędza Wladysławowi Durankowi także sytuacja czechowickich dzieci.
Podczas zebrania z burmistrzem w Szkole Podstawowej nr 2 dowiedziałem się, że 30 procent dzieci głoduje! I to przyjmuje się jako coś normalnego. Jakich czasów dożyliśmy? – trwoży się Władysław Duranek.

Jan Picheta

Powrót




Logowanie