Obywatelskie Forum Samorządowe

Rajd spółdzielczy

Dodano: 2007-07-05 18:34:47

27 maja – przy nie najlepszej, ale „marszowej” pogodzie – odbył się Rajd Spółdzielczy. Imprezę zorganizowali animatorzy życia społecznego z Czechowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej, Obywatelskiego Forum Samorządowego oraz Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego. Dobrym duchem przedsięwzięcia był – tryskający jak zwykle humorem – organizator znanych nie tylko w Czechowicach-Dziedzicach „Rajdów za złotówkę” – Grzegorz Lubecki z OFS.

Powrót

W rajdzie uczestniczyło 85 osób, które miały do wyboru dwie trasy. Łatwiejsza wiodła z Dębowca przez Szyndzielnię i Klimczok obok kościółka przy Orlim Gnieździe do Szczyrku. Bardziej wytrwali wędrowcy przemierzali szlak z Wisły – Fojtuli przez masyw Baraniej Góry, Malinowskie Skały oraz Skrzyczne do Szczyrku. Najmłodsi i najstarsi uczestnicy rajdu zjechali ze Skrzycznego kolejką. W rajdzie brała udział 30-osobowa grupa piechurów – dzieci i dorosłych – z Miliardowic. Byli m. in. uczniowie Gimnazjum Publicznego nr 1 oraz Zespołu Liceów im. M. Skłodowskiej-Curie z Czechowic-Dziedzic.

– Zakończenie rajdu odbyło się w przepięknym domu wczasowym „Maria” w Szczyrku. Wszyscy uczestnicy imprezy otrzymali punkty do Górskiej Odznaki Turystycznej oraz rajdowe znaczki – powiedział przewodnik Marian Grzywacz.

Najmłodszych uczestników uhonorowano maskotkami. „Przytulanki” otrzymali m. in.: Weronika Kidoń, Asia Kolasa, Grzegorz Kolasa, Paweł Kuś, Katarzyna Linek, Natalia Seredyńska i kilka innych młodych osób.

Na mecie rajdu dostrzegliśmy znanego z górskich szlaków Zbigniewa Klimczoka. W dobrej formie wróciła z gór znana z zarządzania wspólnotami mieszkaniowymi Maria Dziedzic. Przybył nawet kontuzjowany prezes reaktywowanego niedawno oddziału PTTK w Czechowicach-Dziedzicach Czesław Juraszek.

– Podczas podejścia mieliśmy bardzo ładną pogodę. Dopiero na Skrzycznem zaczęło padać. Trasa była trochę błotnista. Trzeba było pokonać przewrócone drzewa. Wiatrołomy przeszkadzały w przejściu przez Zielony Kopiec i Malinowskie Skały. Wybrałem bowiem trudniejszą trasę. Mimo to przeszliśmy ją nad wyraz szybko. Myślałem, że będzie gorzej – stwierdził Zbigniew Klimczok.

Jedną z najbardziej roześmianych osób była podczas rajdu Irena Karut, na co dzień pracownica galerii świec w czechowickim Lotosie.

– Za mało wpłaciłam, więc wyciągiem wjechałam tylko do połowy – żartowała na mecie. – Rajd był smutny. Trzymaliśmy się trawy i korzeni. Pozdrawiam kierownictwo galerii świec i najznakomitsze koleżanki ze zmian A, B i C – dodała.

Na zmęczonych piechurów na mecie rajdu czekały m. in. gorące kiełbaski.


Powrót




Logowanie